Opis systemu Polińskiego

Alfabet

W dawnych czasach pióro, czy ołówek, pozwalały na tzw. cieniowanie, czyli pisanie grubszą, lub cieńszą kreską, zależnie od potrzeb estetycznych. Tą metodą symbolizowana jest głoska a (inaczej na to się mówi „znamię naciskowe”, lub „nacisk”). Głoskę e symbolizuje poziomo-skośny łącznik międzyliterowy, lub inaczej nieco większe rozsunięcie znaków, między którymi e się znajduje, większe rozsunięcie dla ę. Inne metody symbolizacji to podniesienie poprzedniego znaku (dla i, y), lub zaostrzenie, czy też wystromienie ustawienia następnego znaku. Znak można też opuścić, żeby zasymbolizować u, lub zlać ze znakiem u, co jednak występuje rzadko. Głoskę o oznacza się przez wyokrąglenie kształtu znaku poprzedniego (go, ko, ho, boitp.),lub następnego (om, on, ow itp.).

Pliki:polinski-alfabet.png

Alfabet systemu Polińskiego

Grupy głoskowe

Znaki łączy się w tzw. grupy głoskowe, w tym spółgłoskowe i zgłoskowe (sylabowe). Można to robić bezpośrednio, przez niezastosowanie łącznika, przez łącznik, który nic nie znaczy, lub połączenie kolejne, czyli gdzie kończy się znak poprzedni, zaczyna się następny. Znaki można też krzyżować lub stawiać obok siebie, lecz zwykle to już ma dodatkowe znaczenie. Ostatnią metodą jest zlanie, czyli połączenie, w którym znak poprzedni częściowo, lub czasem i w całości, przechodzi w znak następny - mają część wspólną, ewentualnie jeden znak się „chowa” w drugim, zawija w nim lub wokół niego. Obfitość połączeń jest adekwatna do stopnia skomplikowania języka polskiego.

Pliki:polinski_grupy_spolgloskowe.png

Niektóre grupy spółgłoskowe

Grupy zgłoskowe aka sylabowe jako metoda skrócenia - przyspieszenia pisma wynikają w naszym języku z faktu, że w słowach mamy wiele. Sylaby nasze są zwykle otwarte, lub można je tak umownie składać (zwy-kle o-twa-rte zamiast zwyk-le ot-war-te). Grupy zgłoskowe Poliński tworzy przez opuszczanie samogłosek i łączenie spółgłosek w grupę. Jest to metoda przejęta od Gabelsbergera. Ponieważ inni stenografowie bardzo polubili tę metodę, dla ostrożności autor systemu pojęcia „grupy zgłoskowej” do systemu nie wprowadził, lecz mówił tylko o opuszczaniu samogłosek w środku wyrazu, czy też na końcu. Nie ma tu ścisłych reguł - decyduje praktyka stenograficzna, choć pewne rzeczy są oczywiste (*ber=br, bar=br+nacisk, der=dr, dar=dr+nacisk itp.). „Płynność” pisma Polińskiego pozwala jednak na indywidualne dobranie sobie stopnia skrócenia wyrazu, wedle uznania stenografa.

Pliki:polinski_grupy_zgloskowe.png

Niektóre grupy zgłoskowe/sylabowe

Zmiękczanie i jotowanie

Język nasz obfituje w miękkie spółgłoski, które w piśmie długim wyrażamy zwykle przez dodanie litery i (bi - biały, di - diabeł, fi - fiat, gi - giętki, hi - historia itp.). W stenografii jest to zbytnia strata czasu, szczególnie, że takich głosek jest wiele i występują często. Zatem Poliński zastosował zmiękczanie jednolitą metodą, a mianowicie przez powiększenie znaku twardego. Zasady tej nie stosował jednak konsekwentnie, gdyż pominął znaki dla fi (f' ), chi (ch' ), gi (g' ) oraz li (l' ). Połączenie samogłoski z głoską i nazywa się jotowaniem i w języku polskim mamy na to specjalną głoskę j. W stenografii Polińskiego ma ona ten sam znak, co i, ale, podobnie jak wcześniej, niekonsekwentnie. Sto lat rozwoju systemu obrodziło mnóstwem wyjątków, wszystko w imię prędkości zapisu. ===== Technika tworzenia skrótów. ===== Język polski trudny jest, szczególnie dla stenografa, zatem w materii skrótowania Poliński zastosował bodaj wszystkie możliwe metody, jednak trudność języka naszego na tym polega, że nie stworzył wielu ścisłych reguł, lecz oparł się raczej na praktyce stenograficznej. Po pierwsze opisane wyżej pomijanie pisania samogłosek w grupach zgłoskowych, gdzie nie wprowadza to zamieszania podczas odczytu. Przede wszystkim Poliński radzi opuszczać samogłoski we wrostkach, jak n, k, wa, wi (jak w słowach cias-n-ego, kasztano-wa-ty), a wręcz całe zgłoski, jak niej, ta (jak w słowach pięk-niej-szy, niedos-ta-tek). Po drugie stosuje się skracanie różnych przedrostków prostych (roz, po, pod, przy, przed itp.) i niektórych złożonych (*popo, popro) oraz wielu przyrostków. Te można pisać osobno, a czasem razem, zależnie od tego, jak to w piśmie wygodniej. Wreszcie w systemie zastosowanych jest kilkaset tzw. znaczników, czyli skrótów opartych ściślej lub luźniej o alfabet, lecz tworzonych poza zasadami języka i bez tłumaczenia nieczytelnych, dla najczęściej stosowanych słów (logogramy) i zgrupowań słów (frazeogramy). Znaczniki zastępują dane słowa w pełni i nie należy danego słowa pisać inaczej, jak tylko przy pomocy znacznika.

Pliki:polinski-znaczniki.png

Przykładowe znaczniki systemu Polińskiego

Reguły skracania obwarowane są poważnymi zastrzeżeniami:

  1. Należy zachować najwyższą ostrożność podczas stosowania skróceń, jeżeli stenogramu nie zamierzamy przepisać na pismo długie zaraz po stenografowaniu.
  2. Trzeba unikać skróceń, które mogą nasuwać wątpliwości w odczycie, tj. skrócenie ma być istotnym uproszczeniem zapisu wyrazu, ale łatwym do odczytania przez stenografa.
  3. Wszystkich wyrazów w zdaniu nie można skracać, choćby to było możliwe, gdyż spowoduje to wielkie trudności przy odczytaniu.
  4. Nie należy opuszczać przedrostków i skracać znaczników.
  5. Bezokolicznik oraz wyrazy w liczbie pojedyńczej i czasie teraźniejszym pisze się bez końcówki.
  6. Liczba mnoga i czasprzeszły oraz przyszły powinny mieć końcówkę, chyba, że to wynika z treści zdania.
  7. W razie trudności z odczytaniem stenogramu ze skrótami należy dany wyraz na razie opuścić i czytać dalej. Ciąg zdania powinien naprowadzić na właściwe odczytanie pierwotnie niezrozumiałego wyrazu.

Pliki:polinski_skroty.png

Wybrane skróty w systemi Polińskiego

Powyższe skrócenia Poliński zaliczył do elementarnych i umieścił w pierwszej części podręcznika. W części drugiej, dla adeptów stenografii, którzy już biegle posługują się pismem Polińskiego, zaproponował skracanie wyrazów przez dynamiczne (tj. zależne od kontekstu) opuszczanie wszystkiego, co możliwe, byle szybciej pisać. I tak, na początek należy zrezygnoważ z zapisu końcówek deklinacyjnych i koniugacyjnych, zapisu liczebników (pisać cyframi, dla zer specjalne skróty).

Kolejna metoda skracania wyrazów to skracanie w oparciu o kontekst zdania - pewne wyrazy w oczywisty sposób następują po swoich poprzednikach zgodnie z sensem wypowiedzi, zatem można się ich domyślić (na zasadzie audycji radiowej dla dzieci: „Dzisiaj mamy ładną po-?”, a dzieci odpowiadają „-godę!”). W takim wypadku wystarczy dany wyraz zaznaczyć jego oczywistą cząstką.

W skracaniu wyrazów Poliński wyróżnił:

  1. Skrócenia początkowe, przedrostkiem lub początkiem, pierwszą sylabą (np. tramwaj=tram).
  2. Skrócenia końcowe, przyrostkiem lub zakończeniem (np. autobus=bus).
  3. Skrócenia środkiem (np. lokomotywa = komot).
  4. Skrócenia początkiem i końcem, lub przedrostkiem i zakończeniem/przyrostkiem, czyli mieszane (np. obracany = obcany).
  5. Skrócenia krzyżowe, czyli symbolizacja fragmentu wyrazu przez umieszczenie sąsiednich cząstek względem siebie (np. następny pod poprzednim znaczy, że między nimi jest głoska u lub zgłoska zawierająca u, np. an/uję=aluluję).

i wreszcie

  1. Skrócenia całych zdań (o czym dalej).

Przez skrócenia wyżej wymienione powstają oznaczenia wyrazów, które traktuje się jak całe wyrazy, czyli poddaje wszelkim gramatycznym torturom, jakie przewiduje język polski (np. człowiek=człoczłoka, człokowi, człoku)

Skracanie zdań polega na opuszczaniu całych wyrazów w zdaniu. Metoda ta ma sens tylko wtedy, kiedy mówca przemawia w dużym tempie, a zaraz po przemowie jest możliwość przepisania stenogramu. Do użycia tego sposobu niezbędna jest doskonała znajomość języka we wszystkich jego wymiarach, tj. etymologicznym, gramatycznym, słowotwórczym, ale też mieć dobrą orientację w przedmiocie notowanej przemowy. W takiej sytuacji można opuszczać rzeczowniki w utartych zwrotach, zaimek się po czasownikach, przyimki i wyrazy, które wynikają z poprzednich lub następnych jako uzupełnienie znaczenia (np. Słoń, który połknął dynięSłoń,     połknął dynię ⇐ w miejscu brakującego wyrazu należy zostawić puste miejsce).

Uwagi krytyczne o systemie Polińskiego

Po pierwsze należy pamiętać, że mowa o najpopularniejszym w Polsce systemie stenograficznym - tak było niemal od samego początku zawodowej stenografii. Zatem każdy, kto publikował nową metodę szybkopisania zwykle odnosił się właśnie do systemu Polińskiego wskazując na różnorakie jego wady. Przez ponad 100 lat rozwoju, można powiedzieć, że system otrzaskał się i znacznie poprawił, choć przecież niektórych wad wyzbyć się nie mógł, ponieważ tkwią w samych jego założeniach, których zmienić się nie da, bo w ten sposób trzeba by stworzyć nowy system. Wady te stanowią o jego wyjątkowości, są to jego cechy szczególne, które po prostu nie każdemu mogą się podobać. Jednak wydaje się, że w kwestii rozwoju systemu w takiej formie, jaką ma dziś, niewiele już można zrobić - chociaż, kto wie?

Ocenie podlegać może kilka wzajemnie od siebie zależnych parametrów, które poszeregować należy wedle ich ważności dla twórcy systemu. Na pierwszym miejscu zawsze znajdzie się praktyczność systemu i to na poziomie elementarnym - czyli jego krótkość i łatwość pisania, czytelność stenogramu z uwzględnieniem właściwości języka polskiego. Drugie miejsce zająć powinna znaleźć się łatwość uczenia, a zatem jego prostota, logiczność i spójność. Po trzecie miejsce położyć trzeba względy estetyczne, jak wygląd znaków i całego stenogramu oraz takie jak aktualność systemu, dopasowanie do współczesnego charakteru pisma.

Pamiętać należy, że zmiana jednego z tych parametrów automatycznie skutkować musi „przesunięciami suwaków” dla innych parametrów. Zatem położenie większego nacisku na prostotę i logiczność systemu, a zatem jak najmniejszą liczbę odstępstw od reguły, spowoduje zmniejszenie tempa pisania oraz biegłości i krótkości ciągów piśmiennych. Podobnie będzie, jeżeli większy nacisk położymy na większą zgodność z brzmieniem języka.

Dawni twórcy systemów zarzucali Polińskiemu (niektóre z tych zarzutów dotyczą i Gabelsbergera):

  1. Pisanie t, f, ts i st w dwóch kierunkach, niegraficzne r.
  2. Zbytnią różnorodność i niekonsekwencję wokalizacji (tj. łączenia spółgłosek z samogłoskami na zbyt wiele sposobów).
  3. Zbyt wiele reguł użycia i.
  4. Brak rozróżnienia l i ł.
  5. Zbyt wiele grup spółgłoskowych, rzadko używane do usunięcia.
  6. Zbyt wiele wyjątków od reguł (czasem więcej wyjątków niż oznaczeń regularnych).

Zarzuty sprowadzały się do tezy, że system jest w swojej teorii zbyt trudny, zbyt pamięciowy, co brało się z dążenia do jak największej prędkości zapisu - przecież projektowano go jako metodę zapisu debat parlamentarnych. Jednocześnie pamiętać należy, że wobec bez mała trzech lat, jakie wszyscy spędzają w szkole na opanowanie pisma długiego, w tym zasad ortografii, rok nauki stenografii w tym samym trybie potrzebny do osiągnięcia biegłości w pisaniu i czytaniu na poziomie 100 sylab na minutę to nie jest wielki koszt, a przecież znacząco mniej.

Dla zainteresowanych

Jeżeli macie ochotę dowiedzieć się więcej o systemie Polińskiego, zapraszam do lektury podręczników. Niestety, zanim nie uzyskam zgody posiadaczy praw autorskich, pozwalam sobie publikować książki przedwojenne. Współczesna wersja systemu nieznacznie się różni.

Tu możesz pobrać podręcznik Kazimierza Karpińskiego ze Lwowa. Adres alternatywny, proszę, korzystaj raczej z głównego.