Przeciw ACTA, ewentualnie SOPA i PIPA

Brzmi to zupełnie niepoważnie, te akronimy, ale trudno, akty prawne też są niepoważne. Chciałem się tutaj, z tego miejsca posolidaryzować ze wszystkimi, którzy uważają, że infosfera internetowa nie powinna być obejmowana cenzurą, dostawcy łączy nie powinni być obarczeni obowiązkami, które spoczywają na policji (np. monitoring swojej sieci pod kątem łamania prawa), nie powinni mieć obowiązku ujawniania danych swoich klientów domniemanym posiadaczom rzekomo złamanych praw autorskich. Jestem przeciwko piractwu, jakie uprawiają organizacje rodzime typu ZAiKS i inni tzw. reprezentanci, których podstawowym celem jest golenie z kasy frajerów. W przeciwieństwie do Microsoftu nie dostarczają żadnego produktu, dostają pieniądze ze strachu, a to znaczy, że albo to jest podatek, albo rabunek - tak czy inaczej - haracz.

STOP ACTA
ACTA, czyli Anti-Counterfeiting Trade Agreement to międzynarodowe porozumienie w sprawie walki z naruszeniami tzw. własności intelektualnej. Tajne negocjacje nad zawartością tego dokumentu były prowadzone przez szereg krajów (USA, UE, Japonia, Szwajcaria) od 2007 roku. W 2010 tekst ACTA wyciekł do internetu, a 17 grudnia 2011 Rada Unii Europejskiej opublikowała krótką wzmiankę o autoryzacji podpisu ACTA na stronie 43 komunikatu prasowego na temat rolnictwa i rybołówstwa (to się nazywa steganografia!):

TRADE POLICY


Anti-counterfeiting trade agreement 


The Council adopted a decision authorising the signing of an anti4counterfeiting trade agreement 
(ACTA) with Australia, Canada, Japan, the Republic of Korea, Mexico, Morocco, New Zealand, 
Singapore, Switzerland and the United States. 


ACTA is aimed at establishing an international framework to improve the enforcement of  intellectual property right laws and create improved international standards for actions against large-scale infringements of intellectual property. Negotiations were concluded in November 2010.

Na wiosnę ACTA zostanie poddana głosowaniu w parlamencie EU. Takie posunięcia były już stosowane przez eurokratów, kiedy chcieli przepchnąć niewygodny dla ludzi ustęp (właśnie ustęp, czyli kibel). Jak tu nie wierzyć w spiskowe teorie dziejów?

Jestem przeciwko łamaniu praw autorskich, czy prawa. Jednakowoż, skoro w realu nam się zacieśnia wolność, niech chociaż Internet pozostanie wentylem bezpieczeństwa. A zalegalizowanie środków, o których mowa, w efekcie pozwoli na wdrożenie cenzury w Internecie.

A tak w ogóle, jeżeli takie akty wejdą w życie i będą przestrzegane, wróżę piękną przyszłość dla Creative Commons ;-)

Koniec offtopa. Dalej będzie już stenograficznie ;-)

Autor: @flamenco108 kategoria: