Kolejne ćwiczenie - dyktando 45spm

Podstawową metodą doskonalenia się w pisaniu, nie tylko stenograficznym, jest dyktando. A to dlatego, że łączy ono w sobie wszystkie niezbędne elementy dobrego treningu ręki i oka: odpowiedni poziom trudności, wymuszenie prędkości (szybkość dyktowania), zaskoczenie - czyli jak w życiu, kiedy sięgamy po pisak i papier, i nagle, niespodziewanie, postanawiamy zrobić z siebie głupka i coś zanotować.
I tak oto No-qanek swoją piękną dykcją i miękkim głosem nagrał krótkie dyktando z prędkością 45spm czyli sylab na minutę. Udało mi się napisać to już za pierwszym razem. Zwykle biegłem równo, ale w dwóch miejscach zwolniłem i musiałem czekać, aż pojawi się jakiś popularny wyraz, żeby nadgonić stracone 2-3 słowa. Takie opóźnienie przy tej prędkości jest zupełnie dopuszczalne. Zawodowcy potrafili notować spóźnieni o jedno-dwa zdania.
Poniżej skan mojego pisania i treść dyktanda:

[![]({filename}/wp-images/uploads/2011/01/45spm-198x300.png){width="211" height="320"}]({filename}/wp-images/uploads/2011/01/45spm.png)

Jak widać, zacząłem pisać na całej szerokości kartki, później przeszedłem na połowę szerokości - to znacznie ułatwia pisanie, bo nadgarstek nie musi daleko podróżować. Zrobiłem to odruchowo, bo bałem się, że nie zdążę - to pokazuje, że metoda ta nie jest tylko teoretyczną radą, ale praktycznym, dobrym pomysłem: szybciej pisać węziej, w kilku kolumnach, niż szeroko.

Oto treść dyktanda:

Nikt nie zwrócił na mnie uwagi. Tylko ajent, kiedy wreszcie doczekałem się jego łaskawego wyłonienia z zaplecza, zmierzył mnie umiarkowanie zaciekawionym wzrokiem. Zacząłem ostrożnie od piwa. Przyniósł jakiś wynalazek z miejscowego browaru. Postawił przede mną i wrócił do kuchni, nie nawiązując rozmowy. Wyglądało na to, że centrum grupy pod oknem stanowiło dwóch omszałych staruchów w fufajkach. Jeden chudy, trochę podobny do wędrownego proroka z "Konopielki". Drugi bardziej przysadzisty, pomarszczony o czerwonej gębie wpadającej w okolicach nosa we fiolet i złośliwych oczkach. Ten chudy zaciągał mocno śpiewnym, kresowym akcentem. A ten ze złosliwymi oczkami wyraźnie stawiał albo był solenizantem.

Autor: @flamenco108 kategoria: